26/08/2026
Ustawa nie przeszła ale już zaczyna się teatr… teraz patrzcie i obserwujcie jak znikną z eteru ludzie, czyt.strony z wiedzą!
"Lex Szarlatan" - zamknięty sklep internetowy z ziołami i suplementami „Suplementuj Zdrowie” - nic nie kupisz 🚫
To ważny przykład w dyskusji o tym, czy działalność sklepów z ziołami i suplementami rzeczywiście może zostać ograniczona bez wprowadzenia literalnego „zakazu zielarstwa”.
Właściciel sklepu wcześniej znalazł się pod lupą organów państwa po interwencji Rzecznika Praw Pacjenta, który skierował sprawę do prokuratury i UOKiK.
Nie mówimy tutaj o portalu sprzedającym przypadkowe towary. Regulamin sklepu określa jego działalność jako detaliczną sprzedaż suplementów diety, a sam sklep jest prowadzony przez „Michał Sz. - Centrum Fitoterapii i Dietetyki”. W katalogu znajdują się osobne działy „Zioła” i „Suplementy diety”, a nawet kategoria „Zioła, Borelioza”. Oferowane były między innymi czystek, zielona herbata, tarczyca bajkalska, mieszanki roślinne oraz rozbudowane zestawy suplementów.
Jeszcze ważniejsze jest to, że sprzedaż nie była całkowicie oderwana od poradnictwa fitoterapeutycznego. W opisach produktów sam sklep wskazywał, że sposób zwiększania dawki niektórych preparatów najlepiej dobierać po konsultacji z fitoterapeutą, z uwzględnieniem wieku, masy ciała, ogólnego stanu zdrowia i innych indywidualnych okoliczności. To pokazuje dokładnie ten model działalności, o którym mowa w sporze dotyczącym zielarzy: sprzedaż produktu jest połączona z wiedzą o jego zastosowaniu i możliwością konsultacji z osobą zajmującą się fitoterapią.
I właśnie działalnością tego samego przedsiębiorcy zainteresował się Rzecznik Praw Pacjenta w związku z „Pogotowiem Odkleszczowym” i poradnictwem dotyczącym boreliozy. Rzecznik przyjął, że działalność przekraczała dopuszczalną granicę i zawiadomił prokuraturę oraz inne właściwe organy. Prokuratura wszczęła następnie postępowanie dotyczące podejrzenia udzielania świadczeń zdrowotnych bez wymaganych uprawnień. To była kwalifikacja przyjęta przez organy państwa, a nie neutralny opis działalności samego zainteresowanego.
I tutaj bardzo dobrze widać mechanizm, którego część komentatorów nie chce dostrzec przy dyskusji o zielarzach.
Państwo wcale nie musi napisać: „zakazujemy sklepu zielarskiego” albo „zakazujemy sprzedaży ziół”. Sklep może mieć na stronie nadal czystek, tarczycę bajkalską, suplementy i mieszanki roślinne. Problem zaczyna się wtedy, gdy działalność handlowa jest połączona z poradnictwem dotyczącym zdrowia, a organ uzna, że określona forma tego poradnictwa przekroczyła granicę działalności dozwolonej.
Wtedy uderzenie nie następuje w samą paczkę ziół. Uderza w cały model funkcjonowania przedsiębiorcy: w możliwość doradzania, opisywania zastosowań, prowadzenia konsultacji i łączenia wiedzy fitoterapeutycznej ze sprzedażą produktów.
To jest szczególnie istotne dlatego, że „Suplementuj Zdrowie” nie był zwykłym sklepem spożywczym, który przypadkiem miał kilka suplementów na półce. Sama strona właściciela przedstawia jego działalność jako Centrum Fitoterapii i Dietetyki i opisuje podejście łączące dietetykę oraz fitoterapię.
Dlatego ten przypadek pozwala bardzo konkretnie odpowiedzieć osobom powtarzającym: „Ale przecież nikt nie zakazuje zielarzowi sprzedać ziół”.
Właśnie o to chodzi, że nie trzeba zakazać sprzedaży ziół.
Można zakwestionować poradnictwo, sposób przedstawiania zastosowania preparatów albo część działalności związaną ze zdrowiem. Formalnie przedsiębiorca nadal istnieje i formalnie może nadal posiadać sklep. W praktyce jednak może zostać odcięty od tej części działalności, która odróżnia specjalistyczny sklep zielarski czy działalność fitoterapeuty od zwykłego magazynu wysyłającego pudełka.
Przypadek „Suplementuj Zdrowie” jest więc ważny ponieważ pokazuje coś konkretnego: granica między sprzedażą ziół i suplementów, fitoterapią, edukacją oraz poradnictwem zdrowotnym już dzisiaj może stać się przedmiotem bardzo daleko idącej ingerencji organów państwa.
A właśnie na tej granicy pracują zielarze.
Nie wiemy dokładnie, jakie konkretne sformułowania na stronie sklepu zostały zakwestionowane przez organy. Można jednak przypuszczać, że problem mógł dotyczyć sposobu opisywania działania ziół i suplementów oraz przekroczenia bardzo cienkiej granicy między informowaniem o ich składzie czy tradycyjnym zastosowaniu a przypisywaniem im właściwości leczniczych. W świetle prawa takie deklaracje są ściśle ograniczone i zależą od statusu danego produktu, dlatego sformułowanie, które dla sprzedawcy brzmi potocznie i niewinnie, może zostać uznane za niedozwolone oświadczenie zdrowotne albo sugestię działania leczniczego.
Być może właściciel sklepu będzie w stanie opowiedzieć więcej o tym, co dokładnie zakwestionowano i jakie treści stały się podstawą działań organów. Na razie można jedynie wskazać, że podobne problemy pojawiały się już przy reklamach suplementów, gdzie pojedyncze sformułowania sugerujące wpływ na leczenie konkretnej choroby prowadziły do interwencji. Dobrym przykładem była reklama suplementów związanych z tarczycą promowanych przez Dodę, która również pokazała, jak łatwo w komunikacji marketingowej przekroczyć granicę między dozwoloną informacją a przypisywaniem produktowi właściwości leczniczych.
Już wyjaśniamy
Temat sklepu „Suplementuj Zdrowie” jest tylko jednym z elementów szerszego problemu, z którym przez dłuższy czas mierzył się jego właściciel. Jak wynika z jego relacji, działalności towarzyszyły kolejne zgłoszenia do Sanepidu oraz konieczność ciągłego poprawiania opisów produktów i treści publikowanych na stronie internetowej. Każda taka zmiana oznaczała dodatkową pracę, konsultacje i kolejne koszty związane z dostosowywaniem komunikacji do wymogów prawnych.
Z czasem ciężar tych obowiązków miał stać się na tyle duży, że właściciel uznał dalsze prowadzenie działalności w dotychczasowej formie za nieopłacalne i zbyt obciążające. W tym sensie ZAMKNIĘCIE SKLEPU NIE BYŁO SKUTKIEM JEDNEGO PROSTEGO ZAKAZU ADMINISTRACYJNEGO, lecz finałem dłuższego procesu: powtarzających się interwencji, konieczności kolejnych korekt treści oraz kosztów wynikających z funkcjonowania na bardzo wąskiej granicy między dozwoloną informacją o ziołach i suplementach a komunikatem, który urząd może uznać za niedopuszczalne przypisywanie im właściwości leczniczych.
Czyli technicznie sklep zamknął sam właściciel. Nie była to decyzja administracyjna nakazująca zamknięcie sklepu jako takiego. Z jego relacji wynika jednak, że decyzja o rezygnacji była skutkiem całego wcześniejszego ciągu zdarzeń: kolejnych zgłoszeń, kontroli, konieczności poprawiania opisów produktów, kosztów dostosowywania treści do wymogów prawa oraz nieustannego ryzyka, że następne sformułowanie zostanie zakwestionowane. To właśnie pokazuje, jak działalność może zostać faktycznie wygaszona bez wydania formalnego zakazu jej prowadzenia. I dlatego trudno nie zadać pytania, jak wyglądałaby sytuacja takich małych przedsiębiorców, gdyby Rzecznik Praw Pacjenta otrzymał dodatkowo znacznie szersze kompetencje administracyjne przewidziane w „Lex Szarlatan”, w tym możliwość samodzielnego nakazywania zaniechania określonych praktyk i uruchamiania dotkliwych sankcji..
Na zakończenie ten przypadek pokazuje coś znacznie poważniejszego niż historię jednego sklepu. Pokazuje sytuację, w której legalnie działający przedsiębiorca sprzedający zioła i suplementy może zostać stopniowo doprowadzony do rezygnacji z działalności nie przez jeden formalny zakaz, lecz przez serię interwencji, zgłoszeń, kosztownych korekt, konieczność ciągłego sprawdzania każdego opisu i ryzyko, że kolejne zdanie zostanie uznane za niedopuszczalne. Dla dużej firmy oznacza to dział prawny i budżet na compliance. Dla małego sklepu zielarskiego może oznaczać po prostu koniec działalności. I właśnie dlatego dyskusja o „Lex Szarlatan” nie może być sprowadzana do pytania, czy ustawa literalnie zakazuje sprzedaży rumianku. Już dziś widać, że działalność można skutecznie ograniczyć znacznie wcześniej, zanim ktokolwiek napisze w ustawie słowa „zakaz zielarstwa”.
Linki do źródeł
https://www.gov.pl/web/rpp/dzialania-rzecznika-praw-pacjenta-dotyczace-niebezpiecznego-i-niezgodnego-z-aktualna-wiedza-medyczna-leczenia-boreliozy?utm_source=chatgpt.com
https://www.tokfm.pl/ludzie/tokfm-7-171710-30582794-bokser-z-podziemia-ma-klopoty-prokuratura-wszczela-dochodzenie
https://suplementujzdrowie.pl/regulamin-sklepu%2Cp2.html